poniedziałek, 25 marca 2013

32. Osoba która łatwo nie odpuszcza cz.2

Notka nie grzeszy długością, ale mam nadzieje że się wam spodoba
Miłego czytania!
_________________________________________________________________________________
Znalazła się w ciemnym kwadratowym pomieszczeniu bez okien. Otaczały ją dziwne stworzenia o ośmiu czerwonych oczach. Nie widziała nic poza tym. Nagle dostrzegła kobietę o długich blond włosach i białej szacie
-Na potęgę wiatru przeklinam tego kto was tu przysłał- powiedziała
-Z twojego przeklinania tu nic nie będzie- powiedziało stworzenie o czerwonych oczach
-Co ja wam zrobiłam?
-Nam nic, ale znieważyłaś naszą panią
-A kimże ona jest?
-Człowiekiem, a za razem pająkiem- powiedziała jakaś kobieta z końca sali
-Elise... to nic nie da- odparła blondynka- Co ci przyjdzie z zabicia mnie?
-Uratuje to mój honor, a za razem posiądę potęgę wiatru...
-Nie zrobisz tego, moją moc ma przejąć moja córka Janna...
-Cóż, może się trochę spóźnić
-A ty się trochę spóźniłaś, Janna posiadła potęgę wiatru
-Ale po twojej śmierci jej nie rozwinie, o jednego wroga mniej, Kasandro
Kobieta nazwana Kasandrą opuściła ręce
-Widzisz jesteś za słaba by cokolwiek zrobić-  powiedziała Elise i nagle rzuciła siecią w stronę Karmy- Ktoś tu jest
Karma za nieruchomiała. Jeśli się dowiedzą że tu jest, to prawdopodobnie już nie wróci. Elise coś syknęła i pająki ruszyły w stronę. Nagle do głowy przyszedł jej pomysł.
"-Prze ciesz to czyste samobójstwo" - skarciła siebie w myślach "-Ale warto spróbować"


-Ale przecież ich nie zostawimy...- powiedziała blondynka
Jarvan spojrzała na Lux, która siedziała na przeciw niego.  Jej blond włosy układające się w delikatne fale opadające na ramiona.
-Co proponujesz?- zapytał analizując jej słowa
-Może potrzebują naszej pomocy- zasugerowała Lux
-Wątpię
-Jarvanie IV przypominam ci, że Akali z niejednej opresji ratowała nasze wojska- powiedział Garen
-Garenie... nie zapominaj że ona utrzymuje równowagę z wszystkim
-Ale przecież Garen ma rację- wtrąciła Shyvena- Akali uratowała cię nie raz nie dwa, znacie się od dzieciństwa
-To nie zmienia faktu że pojadę ją ratować
-Jarvan! Przypomnę ci że gdyby nie Akali, leżałbyś sobie w grobie- warknęła Lux- Walczyłeś z Cassiopetią, ona cię już zabijała, nie miałeś siły żeby wstać. A ona cię obroniła trafiając tym samym na miesiąc do szpitala na intensywną terapię.
-Musisz mi to wypominać? Byłem młody i głupi...
-Może i byłeś wtedy młody, ale głupi to ty jesteś jeszcze bardziej niż wtedy
-Luxanno Crownguard...
-Tak panie Jarvanie IV?
-Czy ty zawsze taka jesteś?
-Tylko dla pewnych osób, ja idę do obozu Noxii po Karmę i Akali. Ktoś idzie ze mną?
Irelia i Heket spojrzała na Lux, a potem na Jarvana i skierowały się w stronę blondynki. to samo zrobiła Ahri. Jarvan popatrzył na Garena. Czy chociaż on będzie wierny? Ale brunet podszedł do Lux
-Widzę że trzymacie z "tą" blondynką- odparł- Idziecie na śmierć i to najkrótszą drogą.
-Jeszcze zobaczymy- powiedziała Lux


Jeden z trzech pająków zbliżył się do Karmy, a rzuciła w niego wachlarzem. Zaraz po tym Elise posłała drugiego pająka. Ten padł na ziemię, z niewalony Duchową Więzią. Następny zaś został podpalony. Elise nie wyczuwając nic wrzasnęła
-Kto tu jest?- te słowa zostały wypowiedziane z wielkim przerażeniem
Karma się nie odezwała
-I tak cię znajdę- powiedziała-Nawet nie próbuj uciekać- to powiedziawszy zmieniła się w pająka.
W tym samym momencie Karma użyła Mantry i rzuciła Niebiańską Falą. Elise została ogłuszona, ale Karma nie wyszła z tego bez żadnych obrażeń. Widząc to Kasandra skupiła swoją moc na uzdrowieniu swojej wybawicielki. Nie trwało to długo, ponieważ kobieta była wyczerpana.
-Dziękuje- wyszeptała chyba zasługujesz na broń której jestem strażnikiem

czwartek, 21 marca 2013

31. Osoba która łatwo nie odpuszcza cz.1

Notka dla:
-Człowieka o nicku geniusz1- gdyby nie on ten blog by nie istniał, bo w końcu to on pokazał mi League of Legend's
_________________________________________________________________________________
Heket siedziała na brzegu jeziora. Przyglądała się rybą które pływały wśród wodorostów na dnie. Poprawiła ręką rude włosy. Dosiadła się do niej Irelia. Długo się nie odzywała. Nagle podszedł do nich Zelos.
-Dlaczego jeszcze nie ma Karmy i Akali?-zapytał
-Nie ma ich?- zapytała Heket- Myślałam że przybyły tu wcześniej
-Ja też
-Może coś je zatrzymało?
-Akali sobie poradzi- dopowiedziała Irelia- Ale co do Karmy nie byłabym pewna
-To ja wiem - powiedział Zelos
-Może należy się martwić?- zapytała Heket
-Należy się martwić- powiedział Zelos
-Mam pomysł- powiedziała Irelia- Jeśli nie wrócą do jutra idziemy po nie


Karma otworzyła oczy.
-I jak?- zapytała Akali
-Czuję że jej ostrze jest blisko, ale nie mogę wykryć gdzie..
-To trzeba przeszukać
-A nie lepiej już iść...?
-Ja nie należę do osób które łatwo odpuszczają
-A ja to wiem
-To szukaj w tamtych skrzyniach
-Przecież tu są dusze...
-Tak, a słyszałaś że dusze wojowników są idealnymi strażnikami broni
-Ale czy to prawda? To przecież legenda
-Nie, to nie legenda
-Ale żeby odzyskać broń chronioną przez dusze trzeba wypełnić misje
-Co za problem?
-Akali...
-Tak
-Przekonałam się, że jesteś osobą o mało spotykanej odwadze i że potrafisz się poświęcić
Akali się uśmiechnęła i otworzyła skrzynię. O dziwo nie wydobył się  z niej przeraźliwy pisk tylko postać. Była perłowo biała i przezroczysta. Prezentowała kobietę o groźnym wyrazie twarzy i długich włosach.
-Czemuż mnie budzisz z snu?- zapytała surowym tonem
-Ty jesteś Sevilla... pierwsza wojowniczka w Noxiańskich oddziałach- powiedziała Karma
-We własnej osobie- powiedziała
-Więc budzimy cię ponieważ pilnujesz broni...
-W rzeczy samej pilnują dwóch wachlarzy
-Co musimy zrobić by je odzyskać?- zapytała Karma
-Powiedzcie mi który mamy wiek
-Dwudziesty pierwszy
-Siedzę tutaj zaklęta przez całe 2000 lat, jak wiecie zabił mnie pewien Yordl, chcę abyście odpowiedziały na moje pytanie: Czy pewna postać która jest wsparciem może być zabójcą?
-Ile mamy czasu
-Wieczność moje drogie, wieczność...
-Przecież to nie możliwe- powiedziała Karma
-Wsparciem a nie supportem...
-Tak- powiedziała Karma do ducha
Duch wyciągną rękę do przodu i powiedział
-Gratuluję inteligencji, tylko nie zmarnujcie swojego życia tak jak ja- mruknęła i zamknęła się w skrzyni
-Nie było tak źle- powiedziała Karma
-Ale zostało jeszcze trochę broni, a kolejne zadania mogą być trudniejsze- powiedziała Akali
-Myślałam że ty nie odpuszczasz
-Zrobimy dwie misje na raz
-Dobrze- odparła Karma podchodząc do jedną skrzynię
-Za dużo energii zgromadzonej w jednym miejscu może być niebezpieczne- powiedział duch pewnego ninja- Aby doprowadzić do równowagi musisz ją równomiernie rozłożyć na wyznaczonej powierzchni.
-No krótko zwięźle i na temat- powiedziała Akali- Ja pójdę- wy ciągła rękę - Prowadź
Akali i duch znikli. Karma podeszła do kolejnego "pojemnika na dusze".
-Czarne pomieszczenie bez okien... 12 par czerwonych oczu... Pomocy!- powiedziała postać
-Wskaż mi drogę- powiedziała Karma

środa, 20 marca 2013

30. Ucieczka cz.2

A konkurs wygrał (wiedziałam że to będzie pierwszy komentarz):
-Maciej Zgadnij- dla niego dedykacja :D
_________________________________________________________________________________

Wpatrywał się w sufit. Czy jego życie miało sens? Ciągła bieganina bez chwili wytchnienia. Kiedy skończyła się jedna bitwa po niecałym tygodniu zaczynała się druga. Nie raz nie dwa wydawało mu się że to jest jego powołanie, ale najchętniej teraz by poszedł do obozu Noxii i podpisał się pod tym aby przeciwnik przeją Ionię i całą Demację. We wszystkim wspierała go Shyvena, ale co ona może rozumieć? Nie jest księciem tak jak on. Ten pół smok jest po prostu przyjacielem który sobie pali wszystko co stanie na jego drodze. Czy ktoś z jego otoczenia znalazł się w takiej sytuacji? Garen to wierny Demacian, który oddałby życie za niego. A Zelos to po prostu szeryf Ionii, ale czy na pewno? Na pewno ma po co żyć. Ma wspaniałą siostrę, dziewczynę i wiele innych osób. Czy jego życie miało sens? On sam tego nie wiedział. Co prawda po wycofaniu się Noxii miał chwilę na obmyślenie taktyki, lecz czy na pewno chciał zostać wodzem tejże armii?
Nagle do jego pokoju weszła Shyvena 
-Co tak rozmyślasz?- zapytała
-Myślę czy moje życie ma sens- odparł książę
-Jarvan? Czy ty sobie ze mnie żartujesz? Nie takiego cię poznałam
-A jakiego niby?
-Wtedy byłeś ambitny, pomysłowym, a teraz? Jesteś jakiś dziwny...
-Ty tego nie zrozumiesz
-Dlatego że niby jestem smokiem? Nie zapominaj że też jestem człowiekiem i nie zamierzam słuchać...
-Przepraszam, trochę mnie poniosło
Shyvena skinęła głową
-Zastanów się czy w ogóle masz po co żyć- zawołała
Jarvan jeszcze przez chwilę analizował sens tych słów


-Ahri gdzie my jesteśmy?- zapytała Irelia
-Pięć kilometrów od Ionii
-Ahri zlituj się Lux ledwo na nogach stoi- powiedziała Heket- A tu jest cień
-Chodźmy do mojego mieszkania- powiedziała lisica
-A gdzie ty mieszkasz?
-Niedaleko stąd
-Więc chodźmy
Po pięciu minutach spaceru dotarli na miejsce. Miejsce w którym mieszkała Ahri było piękne. Polanka wyłożona trawą i kolorowymi kwiatami otoczona drzewami, których liście szeleściły w rytm wiatru. Tylko na środku znajdował się wielki stary dąb. Gałęzie starego drzewa tworzyły jasno zielony baldachim pokryty biało-różowymi kwiatami. Wśród traw znajdował się także staw po którym pływały żółtawe i białe lilie. Słońce odbijało się od tafli wody. Trzeba było przyznać że lisica miała dużo współ lokatorów. Gdzie by nie spojrzeć można było dostrzec jakieś zwierze.
-Tu jest cudnie- powiedziała Lux
Ahri się uśmiechnęła
-Potrzebujesz czegoś?- zawróciła się do blondynki
-Ciszy i spokoju
-To chodź powiedziała wskazując drzwi.
W środku dom był urządzony skromnie. Na środku stał drewniany okrągły stół, a przy nim dwa krzesła. Pod ścianą były trzy szafki i kamienny kominek. Pod ścianą były trzy szafki i kamienny kominek.
-Wiem tu może niezbyt bogato i ciemno ale my idziemy gdzie indziej- powiedziała lisica uważnie obserwując Lux
Weszły po kamiennych schodach. Stopnie były drewniane i pięły się wysoko. Kiedy dotarły na samą górę, blondynka osłupiała. Znajdowała się w wielkim pomieszczeniu. Nad nią splecione gałęzie tworzyły kopułę, która wpuszczała promienie światła.
-Jak odpoczniesz to idziemy do zamku- usłyszała głos Ahri
-Ten las to czysta magia- powiedziała sama do siebie


Karma powoli nacisnęła klamkę. Skrzypnęła.
-Jak ktoś to usłyszał to po nas- syknęła Akali
-Bądźmy optymistami- odparła szatynka
Nikt nie przyszedł. Karma otworzyła drzwi. Znalazła się w ogromnej komnacie z marmurową podłogą. Jedną z ścian zajmował regał z książkami, a pod drugą było pełno skrzyń. Akali podeszła do jednej i ją otworzyła. Wydała przeraźliwy pisk więc ją szybko zamknęła.
-Co to było?- zapytała Karma
-Esencja życiowa, a raczej esencje...- odparła Akali
-Czyli w tych skrzyniach są zamknięte dusze wojowników i magów?
-Pewnie tak
-I oni trzymają coś takiego w obozie, który i tak zostanie złożony?
-Właściwie ten obóz jest taki sam jak ten w Noxii, tylko tam jest to wszystko trochę... większe
Karma podeszła do okrągłego stołu na środku komnaty.
-Księga wieków- przeczytała na głos nagłówek
-Ta książka zawiera wszystkich Noxiańskich herosów- odparła Akali- Może lepiej jej nie otwierać bo możesz przywrócić kogoś z zaświatów
-Jasne
-Gdzie może być ta broń?
-Nie wiem...
-Czy to prawda że ostrze Irelii żyje?
-Co?
-Słyszałam że to niezwykła broń
-Właśnie- powiedziała Karma bardziej do siebie
-O co chodzi?
-Może przez medytacje uda mi się nawiązać kontakt z jej mieczem
-Nie zły pomysł...


-Królowo...- powiedział zdyszany Volibear
-Co się stało?- zapytała Ashe patrząc na swojego strażnika
-Noxus, napadła na...- tu wziął głęboki wdech
-Freljord?- zasugerowała z przerażeniem
-Nie..
-Chwała niech będzie pradawnym bogą
-Na Ionię, Jarvan powiadomił mnie że byłby wdzięczny za pomoc..
-Sin- zwróciła się bezpośrednio do swojego drugiego strażnika- Mógłbyś zawiadomić Jokastę i Nefrydę, że idę ratować starą przyjaźń
-Tak jest- odparł niedźwiedź i pobiegł w stronę drzwi
-A ty Rodney, powiedz Tryndamerowi, że jedziemy na pomoc Ionii
Niedźwiedź skiną głową

poniedziałek, 18 marca 2013

29. Ucieczka cz.1

Pomieszczenie co prawda oświetlone iskrą Lux, stawało się coraz ciemniejsze. Irelia i Ahri dyskutowały o czymś zawzięcie. Pod drzwiami medytowali Shen, Kennen i Akali. Zelos, Karma, Garen i Heket rozmawiali o taktyce bitwy. Przysłuchiwała im się Pani Jasności. Oświetlanie lochu przez 5 dni bez chwili odpoczynku wykańczało ją. Z każdym dniem była coraz słabsza. Oparła się o kamienną ścianę. Nagle usłyszeli huk.
-Akali, co ja ci mówiłem o wywarzaniu drzwi?- zapytał Zelos
-Ale to nie ja one same wyleciały z zawijasów- powiedziała
Kennen i Shen przybili sobie piątkę
-To wasza sprawka?- zapytała Akali
-Siła telepatyczna- odparł Shen
-Mogło być trochę ciszej
-Ale wtedy nie było by tak efektownie- odparł Kennen
Lux zgasiła iskrę ale i tak była za słaba aby wstać. Widząc to Garen podał jej rękę.
-Czekajcie- powiedziała Irelia- Przecież oni tu idą
-Shen na lewo- powiedziała Akali- Kennen przed drzwi, a wszyscy pod ścianę
Dwóch żołnierzy wpadło do pomieszczenia
-Cześć wam- powiedział Kennen
Shen i Akali podeszli od tyłu żołnierzy i padli na ziemię
-Pa wam- powiedział mijając ich
-Kennen pohamuj się trochę- sykną Shen- To ma być cichy wypad
-Ale ja lubię jak Noxia sobie leży na ziemi- odparł
-A tak niedawno słyszałam "Lubię duże cele, łatwiej w nie trafić"- odparła zirytowana Akali
-Aaa... To też lubię
Shen pokręcił głową
-Chodźcie- powiedziała Irelia
Jednak Kennen stał jak wyryty
-Ty mały Ninja też- powiedział Zelos
-Ale dlaczego tak ogólnie uciekamy z tego obozu jak przecież możemy się teleportować?
-Tutaj to nie działa- powiedziała Ahri
-Ale tu już tak- powiedziała Karma wychodząc z lochu
-Zaraz, zaraz, przecież połowa z nas nie umie się teleportować...
-To tylko 6 osób- zauważyła Akali
-Czyli około połowy- powiedziała Lux- Użyjemy teleportacji łącznej ja prze teleportuje...
-Ty nikogo nie prze teleportujesz bo jesteś za słaba- powiedział Garen
-To zostają 5 osoby...
Heket podała rękę Ahri i po 6 sekundach nie było po nich śladu.
-Irelia- powiedział Zelos podając siostrze rękę
Shen pomógł się prze teleportować Lux, a Kennen Garenowi. Zostały tylko Karma i Akali.
-Karmo, widzisz tamte drzwi?- zapytała Akali
-Tak czy to...?- zaczęła szatynka
-Tak to są drzwi Świętego Zakonu Medytacji z Talonu, Noxia je wykradła i teraz prawdopodobnie za tymi drzwiami jest nasza broń...
-To idziemy po nią
-Bez urazy, ale bez wachlarzy jesteś nikim...
-Będę cię osłaniać
-Nie to ja ciebie będę osłaniać, ale jest jedno ale te drzwi może otworzyć tylko wybrana osoba o zakwalifikowanych zdolnościach medytacyjnych
 -Spróbuję...

_________________________________________________________________________________
UWAGA KONKURS!

Którego z Ninja kupiłam sobie ja... czyli Hestia nagrodą jest: dedykacja i zadanie mi 10 pytań na które odpowiem :D
(Ewa ty wiesz więc ciebie to nie dotyczy)
Piszcie w komentarzach
ZASADY:
-Liczy się tylko jedna odpowiedź
-Kto pierwszy ten lepszy

piątek, 15 marca 2013

28. "Bo cię kocham..."

-Heket, ja i Irelia jedziemy pomóc reszcie- powiedziała Karma
-Jadę z wami- odparła rudowłosa oficerka
-Dobrze
-Zabierzemy kilku żołnierzy
-Może od razu cale wojsko?- zażartowała Irelia
-Czemu by nie?
-Napad?
-Nie, uratujemy tylko Ahri i uciekamy


-No to bosko- syknęła Lux kiedy drzwi się zamknęły
-Oj nie przesadzaj- powiedziała Akali
-I kto to mówi
-Ja
-Dziewczyny przestańcie. Wrzeszcząc nic nie załatwicie- powiedział Zelos
-Akurat sobie wisimy na łańcuchach w Noxińskim lochu- powiedziała zirytowana blondynka
-Wiem- odparła Akali
-Na pewno poszli- zapytał Shen
-Tak- powiedział Garen
Shen zerwał łańcuchy
-Łał - odparła niebieskooka
Ninja pomógł wszystkim pozbyć się łańcuchów.
-Więc robimy wypad- powiedziała Akali zbliżając się do drzwi ale zatrzyma ją Zelos
-Zrobimy to inaczej- powiedział Zelos - Na pewno tu przyjdą a wtedy my się stąd wydostaniemy
-Będziemy musieli czekać?- zapytała
-To pytanie jest retoryczne- sykną
-To wiem
-To po co pytasz?
-Nie denerwuj się- powiedziała słodkim niewinnym głosem
Zelos pokręcił głową.


Karma przez całą drogę się nie odzywała. Była pogrążona w myślach.
-Heket kiedy ty śpisz?- zapytała zdziwiona Irelia
-Jakoś znajduje na to czas- zaśmiała się oficerka
-Ale o co chodzi?- zapytała Karma
-Heket trenuje żołnierzy i jednocześnie uczy się w akademii Fields of Justice
-Aha...
-Dużo się tam uczysz?
-Nie najwięcej to walczę ale mamy zajęcia z skupienia się na celu, czyli tak zwane SNC i mamy godzinę dziennie na medytacje
-Tylko godzinę?- zapytała Karma
-Godzinę obowiązkową, można iść jeszcze go Zakonu Równowagi i medytować całymi dniami
-Karma by wolała drugą opcję- stwierdziła Irelia
-Nie, ja myślałam nad akademią Fields of Justice- odparła szatynka
-Naprawdę?- zapytała Irelia
-Jesteśmy...- powiedziała oficerka
-Otoczeni- skończyła Karma
-Jest nas za mało
-ODWRÓT!!!- zawołała Irelia
Wojsko się wycofało, ale Heket, Karma i Irelia zostały same na dziesięć tysięcy wojowników. Karma się rozejrzała.
-Rzucić broń- powiedział Talon
Heket wyciąga dwa miecze i rzuciła je na ziemię. Po chwili to samo z swoją bronią zrobiła Irelia, a na końcu na trawie wylądowały wachlarze Karmy
-Żartujecie sobie ze mnie całą broń- warkną
-Ale na pewno całą- zapytała rudowłosa
-Tak
Heket wy ciągła z włosów dwa cienkie sztylety i rzuciła je.
-Bransoletki
Rudowłosa ściąga dziesięć metalowych bransoletek, które po upuszczeniu wbiły się w ziemię.
-Jeszcze coś?- zapytała od niechcenia
-Wiesz- powiedział Talon
Po chwili na ziemi spoczywało 8 kolczyków, 3 sztylety i pilnik do paznokci
-Pasuje?
-Tusz do rzęs
-Pozbawisz mnie tuszu do rzęs? Nie zrobisz tego!
-Wiem że masz tam ukryty sztylecik
Rzuciła maskarą.
-Zbierzcie ich do lochu z tamtymi- powiedział do 6 żołnierzy
-Tak jest- odparli chórem


-Zbliżają się- powiedziała Ahri- Stop!
-Ale o co chodzi?- zapytała Akali
-Odsuńcie się od drzwi
-Po co?
-Przesuńcie się
Akali i Zelos posłusznie się wycofali
-Wszyscy pod ścianę- powiedział Garen- Ale Ahri o co chodzi?
Usłyszeli kroki i nagle drzwi się otworzyły i do lochu wpadły 3 osoby
-Jak mógł to był unikalny tusz do rzęs!- warknęła jedna postać
Lux wyczarowała mały płomień światła.
-Irelia?- co ty tutaj robisz?- zapytał Zelos
-A ty?- odparła zielonooka
-Siedzę sobie w lochu- odparł zirytowany
-Cóż za zbieg okoliczności ja też
-O cześć Heket- powiedziała Akali
-Witam panią ninja- powiedziała rudowłosa- Wyobrażasz sobie że Talon pozbawił mnie unikalnej maskary z sztyletem?
-Nie możliwe
-A jednak
Zelos podszedł do Karmy
-Dlaczego przyszłaś? Myślałem że się obraziłaś- powiedział tak cicho by tylko ona to usłyszała
-Też tak myślałam, ale przyszłam z jednego powodu- odparła także szeptem
-Zamieniam się w słuch
-Bo cię kocham...
Zelos dostrzegł śmiejącego się Garena i on także się roześmiał widząc zaistniałą sytuację
-Z czego się śmiejesz?- zapytała szatynka
-Z niczego. To na czym stanęło?
-Na tym- powiedziała stając na palcach, aby go pocałować.
_________________________________________________________________________________
Notka jak już było wspomniane dedykowana dla:
-Effy573
-I dla wszystkich Ninja uczących się w SWRH (Szkoła Wyższa Robienia Hałasu)

środa, 13 marca 2013

27.Na ratunek Ahri cz.3


Zelos staną pod drzwiami.
-Jak je otworzyć- sykną cicho
Nagle w drzwiach pojawiła się klamka. Chłopak delikatnie ją nacisną ale i kat skrzypnęła. Zobaczył błysk żółtych oczu.

-To ty Zelos? Co ty tutaj robisz?
-Ratuję ci skórę- powiedział
-Aha...
-Chodźmy- powiedział
-Jesteś sam?
-Nie, Garen gdzieś tu jest
Nagle usłyszeli huk. Zza rogu wyszła Lux.
-Chciałaś przyjść nam pomóc ok. Ale czy musisz robić tyle hałasu?
-Ale to nie ja- odparła blondynka
-To kto?
-Ja- powiedziała czarnowłosa dziewczyna
-Akali?- zapytała Zelos z niedowierzeniem
-Przepraszam że przerywam wam tę rozmowę- powiedziała Ahri- ale czy ktoś pomógł by mi  zdjąć te łańcuchy?!
-Proszę- powiedziała Lux- Akali gdzie nauczyłaś się robić takie hałaśliwe wejście?
-W szkole wyższej robienia hałasu- zażartowała
-Tam są- powiedział ochrypły głos z końca korytarza- łapać ich...


Karma siedziała na podłodze. Nagle uświadamiając sobie, że już wie o co chodzi i co zrobi wstała i pobiegła do pokoju Irelii.
-I co?- zapytała zielonooka
-Gdzie jest Zelos?- zapytała szatynka
-Poszedł ratować Ahri
-A ona w ogóle została porwana?
-Gdzie byłaś przez ostatnie 12 godzin?
-Idę tam
-Oni za chwile wrócą
-Nie słyszę przekonania
-Proszę zostań
-Idziesz ze mną czy nie
-Dobrze idę...

wtorek, 12 marca 2013

26. Na ratunek Ahri cz.2

Zelos i Garen w strojach żołnierzy szli korytarzem. Nagle zza rogu wyszedł Darius.
-Witajcie żołnierze- powiedział- Widzieliście może wartowników?
Pokręcili przecząco głowami.
-A to tchórze, zwiali- sykną i poszedł dalej
-Więc taktyka jest taka- powiedział Garen cicho- Ja idę zagadać straż przy drzwiach a ty ją uwolnisz
-Jak?-odparł Zelos
-Odciągnę ich, będziesz miał około 5 minut
-To jest niemożliwe
-Zawsze warto spróbować
-My tu jeszcze zginiemy
Garen wzruszył ramionami i powiedział
-Ja nie mam po co żyć
-A ja? Spójrz Karma się do mnie nie odzywa...
-Masz siostrę, a ja?
-Masz Lux
-Masz 10 minut- powiedział z naciskiem Garen


Lux usłyszała szelest odwróciła się i pierwszym lepszym zaklęciem trafiła w tamto miejsce.
-Ałć, Lux to boli- sykną jakiś głos
-Akali? Co ty tutaj robisz?- odparła blondynka
-Ratuje skórę Zelosowi i Garenowi
-Wim że oni się nigdy nie zmienią w zakresie "pakowania się w kłopoty", ale skąd...
-Shen to wspaniały jasnowidz
-Aha...
-Więc weszli do zamku i poszli...
-Do podziemi
Akali skinęła głową i Kennen i Shen poszli za nią
-A ja?- zapytała blondynka
-Chodź


-Karma kiedy to zrobisz?
-To nie takie proste...
Irelia usiadła przed szatynką
-Kochasz go?- zapytała zielonooka
-Tak...
-To gdzie problem
-Powiedział szczerze że jestem dla niego tylko przyjaciółką... nie obraź się ale myślę, że Zelos kłamie
-W sensie tym że "kłamie że cię kocha"
-Ot co
-On nie potrafi kłamać- powiedziała po chwili przerwy- przemyśl to
-Znajdzie inną
-Czy ty jesteś naprawdę taka głupia?
-Ale o co ci chodzi
-Mówisz że Zelos znajdzie sobie inną skoro kocha ciebie i to z wzajemnością?
-A co byś zrobiła na moim miejscu?
-Walczyła o tę miłość